Decyzja dziś - wyniki trochę później
Wybierasz S&P 500 jako fundament swojego portfela -- gratuluję, to dotąd historycznie rozsądna decyzja. Logujesz się na konto maklerskie, wpisujesz "S&P 500" w wyszukiwarkę i... dostajesz kilkanaście wyników. Z pozoru wszystkie robią dokładnie to samo: kupują udziały spółek z Indeksu S&P 500, replikując indeks mniej lub bardziej udanie (o tym kiedy indziej, o różnicy replikacji fizycznej i syntetycznej też wkrótce). Różnią się jedynie nazwą dostawcy i jedną, bardzo bardzo małą liczbą: wskaźnikiem kosztów całkowitych (TER).
Jeden fundusz kosztuje 0,03% rocznie, a drugi kosztuje 0,20% i przeciętny inwestor machnie na to ręką. Przecież różnica na poziomie 0,17% to ułamek procenta prawda ? W pierwszym roku, przy inwestycji powiedzmy rzędu kilkunastu tysięcy złotych, to różnica wartości... jednej kawy na mieście.
Strata kosztowa wydaje się być jedynie małą, niegroźną kroplą. Problem w tym, że na giełdzie działa magia procentu składanego. A procent składany nie pyta, czy mnoży Twoje zyski, czy Twoje koszty. Po dwóch dekadach ta "jedna kropla" zmienia się w rwącą rzekę, która wypłukuje z Twojego rachunku dziesiątki tysięcy dolarów.
Pojedynek w ringu
Załóżmy ambitny, ale bardzo realistyczny plan: inwestujemy 1000 USD miesięcznie przez najbliższe 20 lat (łącznie wpłacamy 240 000 USD), ustawiamy automatyczne inwestowanie każdego miesiąca i voilà! Załóżmy też dla tego przykładu, że amerykańska giełda rośnie w swoim historycznym tempie (czyli około 10% rocznie). Ladies and Gentelmen - w giełdowym ringu stają w szranki dwa popularne europejskie fundusze:
- W narożniku niebieskim (Najtańszy): SPDR S&P 500 UCITS ETF (Ticker: SPYL). To obecny mistrz niskich kosztów w Europie. Jego TER wynosi zaledwie 0,03% w skali roku.
- W narożniku czerwonym (Droższy konkurent): Starsze, syntetyczne lub mniej zoptymalizowane fundusze ETF na ten sam indeks (np. wybrane produkty od Amundi czy starsze dystrybuujące ETF-y z innych stajni), gdzie TER wciąż potrafi wynosić 0,15% - 0,20%.
Projekcja kapitału przy wpłatach 1000 USD/m-c na przestrzeni 20 lat. Spójrzmy na końcówkę tego wykresu. Przez pierwsze lata linie idą łeb w łeb, pieniądze rosną, dopiero w okolicach 12-15 roku można stwierdzić, że coś się dzieje.
- Inwestując w taniego ETF-a (SPYL), kończymy wyścig z kwotą ok. 762 000 USD.
- Wybierając droższą opcję, na Twoim koncie ląduje ok. 746 000 USD.
17 tysięcy dolarów straty - Nokaut
Różnica? Prawie 17 000 dolarów. Oddaliśmy instytucji finansowej niemal 65 000 złotych tylko dlatego, że 20 lat temu zignorowaliśmy "ułamek procenta". Giełda to gra, w której nie mamy wpływu na to, co zrobią rynki.
„Ale chwila — kto dziś jeszcze kupuje ETF za 0,20%?"
Słuszny zarzut. Zróbmy więc uczciwy eksperyment i wymieńmy czerwony narożnik na znacznie groźniejszego przeciwnika: solidnego, popularnego konkurenta pokroju iShares Core S&P 500 (CSPX) czy Vanguarda (VUAA), z TER w okolicach 0,07%. Różnica wobec SPYL kurczy się z 0,17 do raptem 0,04 punktu procentowego — ułamek ułamka. I co z tego wynika? Po tych samych 20 latach wciąż zostawiasz na stole około 4 000 dolarów (ponad 15 000 zł). Mniej spektakularnie niż wcześniejsze 17 tysięcy, ale to nadal kilkanaście tysięcy złotych oddane za nic — za przywilej posiadania dokładnie tego samego indeksu.
I tu jest sedno całej historii: nie chodzi o to, żeby maniakalnie gonić jedną, magiczną, najniższą liczbę. Chodzi o to, że na całej skali kosztów — od 0,20% aż po 0,03% — procent składany konsekwentnie wybiera kieszeń tego, kto pobiera opłatę. Niezależnie od tego, czy Twój przeciwnik jest droższy o 0,17 czy o 0,04 punktu, kierunek przepływu pieniędzy jest zawsze ten sam. Zanim klikniesz „kup", warto wiedzieć, po której stronie tej transakcji stoisz.
Wiem, że nic nie wiem (ale wiem ile to kosztuje)
Nie wiemy, kiedy nadejdzie bessa, ani która spółka wystrzeli w kosmos. Optymalizacja opłat to jedyny "darmowy obiad" na Wall Street. Zanim następnym razem zasilisz swój rachunek maklerski, sprawdź dokładnie dokąd trafiają Twoje pieniądze. Różnica między tanim a drogim to tylko jedno kliknięcie dzisiaj, ale dziesiątki tysięcy dolarów jutro.
To było jedno z 50 spojrzeń na S&P 500.